Eksport rosyjskiego zboża przez Morze Czarne się załamał, Moskwa szuka objazdów – ukraiński wywiad
Według ukraińskiego wywiadu zagranicznego Rosja wysłała w połowie września 347 tys. t pszenicy wobec 1,3 mln t rok wcześniej. Bałtyk, Murmańsk i Chiny nie zastąpią w pełni portów na południu.

Liczby spadku
Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy (SZRU) poinformowała o gwałtownym załamaniu rosyjskiego eksportu zboża przez Morze Czarne. „W drugiej dekadzie września Rosja wysłała tylko 347 tys. ton pszenicy wobec 1,3 mln ton w tym samym okresie 2025 roku. Przez Noworosyjsk przeszło 72,5 tys. ton – wobec 696 tys. ton rok wcześniej” – czytamy w komunikacie wywiadu, cytowanym przez Ukrinform i Suspilne.
Oznacza to, że według SZRU wysyłki pszenicy w ciągu tych dziesięciu dni spadły niemal czterokrotnie, a przez główny port zbożowy w Noworosyjsku – niemal dziesięciokrotnie.
Bałtyk: nowy terminal, ale mała przepustowość
Według wywiadu Moskwa próbuje przerzucić część ładunków na Bałtyk, do portów północnych i na Daleki Wschód. Zboże zaczął przyjmować terminal Ultramar w Ust-Łudze; we wrześniu zamówienia na dostawy tam koleją wyniosły około 260 tys. ton.
Jednak nawet przy maksymalnym obciążeniu ten kierunek – jak ocenia SZRU – może przepuszczać tylko około 500 tys. ton miesięcznie. Dla porównania: porty na południu Rosji mają ponad 60 mln ton rocznej przepustowości, a w ubiegłym roku przechodziło przez nie prawie 90% morskiego eksportu rosyjskiego zboża.
Murmańsk: głęboko, cały rok, ale drogo
Rosja próbuje też wywozić zboże przez Murmańsk. Według wywiadu Koleje Rosyjskie zatwierdziły pierwszy transport – 40 tys. ton z Kraju Stawropolskiego. Port przyjmuje duże statki i działa przez cały rok, ale odległość od głównych regionów zbożowych sprawia, że trasa jest zbyt droga. Dodatkowe koszty SZRU szacuje na 18–25 dolarów za tonę, czyli od 720 tys. do 1 mln dolarów za partię 40 tys. ton.
Chiny: wzrost z ograniczeniami
Na wschodzie Rosja zwiększa wysyłki przez Chiny. Według wywiadu wolumen tzw. „Nowego Lądowego Korytarza Zbożowego” wzrósł z 2,3 mln ton w 2024 roku do 5,8 mln ton w 2025, a na 2026 rok oczekuje się około 9 mln ton.
Ale i tu są twarde ograniczenia: infrastruktura kolejowa, przepustowość terminali, taryfy, wymogi fitosanitarne – w tym brak protokołu fitosanitarnego dla rosyjskiej pszenicy ozimej – oraz chińskie kwoty.
Wniosek wywiadu
„Rosja nie jest w stanie szybko stworzyć zamiennika dla systemu czarnomorskiego. Potrzebne są do tego kolej, elewatory, przeładunek, ubezpieczenia, statki i stali nabywcy. Na Bałtyku i w Murmańsku takich możliwości wyraźnie brakuje. Kierunek chiński też ma własne ograniczenia. Rosja może rozrzucić część zboża po innych trasach. Ale złożyć z nich nowego systemu tej samej skali się nie da” – stwierdza SZRU.
Kontekst: kradzione zboże i dyplomacja
Równolegle Ukraina wraz z państwami bałtyckimi zaostrza kontrolę pochodzenia zboża, by na rynki międzynarodowe nie trafiały płody wywiezione przez Rosję z czasowo okupowanych terytoriów. Według Suspilnego Litwa testuje nowy system weryfikacji, a Łotwa zaczęła pobierać próbki zboża do analiz laboratoryjnych. Ukraiński minister polityki rolnej Taras Wysocki omawiał przeciwdziałanie handlowi kradzionym ukraińskim zbożem z kolegami z Litwy, Łotwy i Estonii w Brukseli.
Temat blokady zbożowej na Morzu Czarnym pojawił się także na najwyższym szczeblu: minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul poruszył go na spotkaniu z rosyjskim odpowiednikiem 27 września w kuluarach Zgromadzenia Ogólnego ONZ, ale – jak zauważa Suspilne – konkretnych rezultatów nie osiągnięto.
Źródła
To oryginalne, krótkie streszczenie. Wszystkie fakty podajemy za źródłem poniżej.


